Skocz do zawartości
holcu

Auto powodziowe-jak je rozpoznać,jakie problemy,jak kupić?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

 

Chciałbym poruszyć dziś pod dyskusję kwestię auta powodziowego (zalanego), myślę że w splocie panującego żywiołu oraz wszelkich związanych z nim skutków - temat może okazać się aktualny.

 

Przede wszystkim proszę Was o odpowiedź :

 

- Jak rozpoznać i na co zwrócić uwagę, że auto mogło mieć styczność z zalaniem przez powódź ?

 

- Jakie konsekwencję musi/może ponieść przyszły nabywca takiego auta ??

 

- Czy warto kupić taki samochód będąc w pełni świadomym tego, że spotkała go powódź - kosztem niższej ceny ?

 

- Czy usunięte skutki powodzi z takiego samochodu, mogą w przyszłości mieć jakieś nieprzyjemne konsekwencję ??

 

Oraz proszę o Wasze sugestię dotyczące tematu zalanego auta. Na podstawie Waszych wypowiedzi chciałbym w późniejszym czasie poruszyć problematykę zalanego auta w postaci jakiegoś manuala (poradnika) stąd wszelkie screeny, zdjęcia Waszego autorstwa jak również rozwinięcie tematu bardzo mile widziane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o widze pierwszy.

Więc tak:

- patrzymy pod auto i sprawdzamy w zakamarkach czy jest jakiś mł, piach itp

- oceniamy stan układu wydechowego, jezeli jest niemiłosiernie skorodowany to oznacza że auto mogło być topione.

- nasjczęściej przy topielcach szwankuje elektronika i elektryka

- trzeba dokłądnie obejrzeć wnętrze, zakamarki, gąbki pod fotelemi, o ile tapicerke można uprać i szybko wysuszyć, to muł wnika w gąbki foteli i mogą gnić lub pozostać na nich osady

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten sam piach, muł, może wchodzić w struktury podzespołów takich jak np. alternator, wiatraki etc.

 

Ważna kwestia, nie tylko sama woda ale niosący z nią osad może być dla auta zabójczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się że jak samochód jest zalany po dach to muł piach i jeszcze jakieś inne świństwa są wszędzie, tapicerka cała do wymiany nikt nie jest w stanie z siedzeń przepędzić przykry zapach stojącej zamulonej wody, elektryka może być padnięta choć do ECU woda nie powinna się dostać jest to szczelny fragment auta ale pozostała instalacja z biegiem czasu będzie szwankować, silnik zalany w 100 % bez rozbiórki na części pierwsze się nie obejdzie, myślę że kupić takie auto to jest chory pomysł no chyba że dokupić w dobrej cenie ten sam model z wyspy i przełożyć karoserie , większość samochodów ma cynkowane blachy więc jest odporna na takie powodzie ale części mechaniczne i wystrój wnętrza do wymiany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pierwszym sygnałem że auto jest po powodzi powinien być bardzo czysty spód auta

wymyta komora silnika

 

nie zapomnijcie koledzy że angole są bardzo tanie i przekładki robi się w 1 dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
przekładki robi się w 1 dzień

 

;-) Mam na myśli przekładkę całej karoserii, nie tylko oznakowanego fragmentu :lol::lol: są modele w których trzeba przegrodę też wymieniać żeby spasował układ hamulcowy i kierowniczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku WIELKI szacun dla Ciebie dla pomysłu tematyki wątka ! ! !

W 1997 roku sąsiad stanął przed dylematem wskrzeszania zalanego samochodu. Jego vw golf padł ofiara zalania w garażu wraz z innymi 40 autkami, które garażowały w niecce koło rzeki. Sąsiad podszedł do tematu poważnie, ponieważ nadal chciał użytkowć autko, a nie pozbyć się problemu. Na początek przywiózł autko pod dom nie odpalając silnika

a potem poszły w ruch klucze i śrubokręty celem wybebeszenia wnętrza z wszelkich elementów tapicerowanych. Siedzenia wyszorował preparatami do prania tapicerek w celu pozbycia się przede wszyskim zapachu wody z rzeki. Osuszanie pozostawił dmuchawie gazowej i promieniom słonecznym. Dywaniki pożegnał i zakupił

nowe, wyłożenie podłogi wykładziną wyszorował i osuszał podobnie jak fotele i kanapę. W tym samym czasie poświęcił dużo uwagi na udrożnienie farycznych odpływów w karoserii i osuszenie wnętrza kabiny oraz bagażnika, bo tutaj najwięcej wilgoci zostało uwięzionych w wygłuszeniach, matach, tapicerce, zakamarkach karoserii.

Następnie przyszła pora na komorę silnika.

Wymienił wszystkie filtry i płyny eksploatacyjne. W rozmowie napomknął coś, że zalał silnik preparatem, zeby pozbyc się wody z wnętrza (nie pamiętam czym). Z racji mało zaawansowanej techniki

nie było problemów z osuszeniem elektroniki. Wszystkie przestrzenie ponownie zakonserwował żeby nie dawać rudej najmniejszych szans na atak. O dziwo elementy tapicerowane udało sie osuszyć na tyle skutecznie, ze we wnętrzu nie unosił sie zapach wilgoci, zgnilizny, itp.

Całość zajęła mu prawie 2 tygodnie pracy (po 4-5 godzin dziennie) wiec niemało, ale za to spokojnie powoził autko jeszcze 5 lat zanim je sprzedał.

Podsumowując.

1. Wszystko zależy od stopnia zaawansowania elektryczno-elektronicznego pojazdu. Nowsze konstrukcje nie znoszą wilgoci w poblizu swoich układów i tutaj koszty moga byc niewspółmiernie wysokie.

2. Jak widać po ilości przepracownych godzin i ilości wykonanych czynności potencjalny kupiec może znaleźć ślady zatopienia pojazdu.

3. Tak jak w przypadku innych napraw lepiej kupić autko do naprawy niz "naprawione do sprzedaży".

4. Biorąc pod uwagę obecną sytuację powodziową, to bym się wstrzymał z zakupem autka na jakieś 2 miesiące i wtedy zobzaczył czy w oglądanym autku nie czuć zapachu wilgoci, a tapicerka nie nosi śladów zalania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poznać idzie po problemach z elektryką i jak się sciągnie tapicere drzwi np to w zakamarkach powinno być widać że woda stała,piachu się tak fajnie z tych zakamarków nie pozbędzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sprawdzić na necie co zalewało jesli kupujemy auto z miejscowosci która była zalana to proponuje w umowie napisać "auto nie było zalane przez powudz" a w razie pózniejszych problemów z autem (wymienionych wyżej) łatwiej bedzie sie sądzić ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

Wczoraj ze szwagrem pojechaliśmy do Wrocławia oblukac Golfa IV 1.6... Z wierzchu miodzio, czarny lakierek wzorowy... ale to co w srodku było... to masakra. Tapicera drzwi przednich tylne boczki i fotele każde z inne beczki... a co najlepsze w bagażniku pod kołem zapasowym 3 cm błota :D Właścicel najpierw twierdził ze wszystko oki... potem ze auto gdzies tam niby lekko "podlało" w garażu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jesli kupujemy auto z miejscowosci która była zalana

Powiem tak... Handlarze nie są debilami. Powodziaki rozjadą się po kraju i tyle poznasz. Natomiast jeśli chodzi o pisanie na umowie "auto nie było zalane przez powódź" to jest to tylko zabezpieczenie żeby kupujący mógł spać spokojnie do pierwszej awarii. Przecież można uznać, że zalanie następuje dopiero w momencie całkowitego zniknięcia auta pod wodą. Czyli jeżeli będzie wystawał dach to auto nie zostało zalane tylko podtopione. Najlepszym sposobem byłoby napisanie, że auto nie miało kontaktu z wodą. Ale to już jest lekkim absurdem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko nie wiem czy po takiej powodzi jak ostatnio to silnik może tego nie przeżyć. Poza tym jeśli woda dostanie się do silnika to wpływa do cylindrów. Później do szlifowania są gładzie cylindrów, tłoki, wałki rozrządu etc., pierścienie są do wywalenia na bank. Także generalnie silnik jest do kapitalnego remontu i tak jak ktoś powyżej napisał bez rozbiórki silnika na części pierwsze się nie obejdzie. Poza tym jeśli auto postało w takiej zamulonej wodzie ok. tydzień i po kilku dniach znów zostało zalane to tapicerki i foteli niczym nie doczyścimy i nie wywietrzymy. Także wkład jaki trzeba dorzucić aby doprowadzić takie auto do stanu użyteczności publicznej chyba nie ma sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli generalnie łapać okazję gdy silnik nie rozgrzany, odpalać na zimno, przejażdżka, jak nie zdechnie to 50 / 50. Doadtkowo zwiększyć stopień wyczuwania zapachów, znaczy sie zabrać ciężarną na jazdę :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak przeszukuje alegro bo własnie szukam auta dla sebie... i co raz wiecej ofert aut o dziwo o np 2-3 tys tańsze od pozostałych i z miejscowości zalanych badz podtopionych... Jelcz Laskowice, wrocek ... itp :D;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i co ci da zobaczyć?

widzisz, u mnie we wsi kilka lat temu zalało dzienice co sie nazywa bykowina - na wieżowcach woda sięgała I piętra

to wtedy było jedyne miejsce gdzie tak podlało

i teraz co... miałem tam fure czyli sprzedaje topielca i kto sie dowie?

albo inaczej: ktoś sie dowiedział że tam zalało, to wszystkie auta z tego miasta są niesprzedawalne?

 

według mnie to jest bardzo ciężkie do określenia

 

poza tym:

wiele aut kupionych na kredyt ma jako właściciela wpisany bank

sprzedający może ci bajać i bajać a ty nie będziesz miał żadnego argumentu aby mu nie wierzyć, no bo jak udowodnisz?

 

kolejna rzecz - terenówki

auto może mieć w środku full mułu, bo wjechałem w bajoro i otwarłem drzwi albo jestem ciarach i ubłocony właże do auta

może być topielcem ale też może być autem jeżdżącym po terenie

 

DSC_0784%20-%20Kopia.JPG

 

auto trzeba dokładnie poogladać i tyle - innego sposobu według mnie nie ma

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moim zdaniem takie auto napewno bedzie dużo tansze niz inne z tego rocznika :!: a sprzedajacy bedzie wymyślał ciekawe powody dlaczego sprzedaje :-) albo przy targowaniu bedzie smiało zaniżał cene :!: zalane auto mozna wyczyscic tak ze sladu nie bedzie :!:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety wąchanie i wnikliwe oglądanie auta nie zawsze nas uratują jeśli nie mamy farta. Ja zakupiłam auto w Polsce w styczniu, sprowadzone zostało z Niemiec w lipcu - cena była właściwie normalna i nie budziła podejrzeń. Samochód był sprawdzany na stacji diagnostycznej, u elektryka i na policji. Sprawdzaliśmy tez miejscowość z którego pochodziło auto - nie było tam żadnych powodzi, nie ma nawet żadnej wody w okolicy 100 km. Ponadto zakupu dokonywałam w asyście kolegi mechanika. Niuchaliśmy auto wnikliwie, ubezpieczony w wiedzę kolega szukał typowych objawów powodzi, jest to cabrio z automatycznym dachem wiec licząc na to, że po powodzi po takim czasie musiałaby paść elektryka otwieraliśmy dach chyba 10 razy przy zakupie i do połowy marca codziennie i nic. Poczuliśmy spokój w połowie marca ze skoro tyle czasu od powodzi minęło to musiało by coś wyjść. Boom nastąpił w kwietniu - poszedł zamek centralny, potem nie przestawało świecie światło stop. Wybitny specjalista w naszym rejonie orzekł - popowodziowy. Niestety czasem można zrobić wszystko co możliwe, żeby auto sprawdzić a i tak nic to nie da. Ja nie znam się na samochodach i powierzyłam te kwestie specjalistom, którzy tez się nie poznali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

Partnerem serwisu: Karty Plastikowe && Karty Plastikowe
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając z forum akceptujesz Warunki użytkowania forum Warunki użytkowania.