W ciągu ostatnich kilku miesięcy dwukrotnie zdarzyło mi się otrzymać zderzenie z winy drugiego kierowcy. Dwukrotnie kończyło się to bez uszkodzeń widocznych gołym okiem.
Raz miałem odrapany lakier ok. 1 cm (rysa) za drugim razem pogięta tablica rejestracyjna pęknięta ramka od tablicy oraz lekka rysa na zderzaku również ok. 1 cm.
Praktycznie szkody żadne ale z drugiej strony tak się mówi, bo tu ryska, tam ryska i suma sumarum uzbiera się.
Auto mam praktycznie nowe, dopiero co udało mi się niedawno go spłacić i szkoda mi już go mieć poniekąd obrysowanego.
W obydwu przypadkach zakończyło bez udziału policji - gdyż uważam, że lepiej się dogadać aniżeli dawać niebieskim zajęcie - no chyba, że winny nie przyznaje się do winy albo udaje głupio mądrego - czego nie trawie wówczas nie zawaham się zadzwonić po mundurowych.
Nie ...